Wszyscy powtarzają, że ojcem tego sukcesu jest Hryhorij Surkis prezydent ukraińskiej federacji piłkarskiej. To on miał największy udział w naszym wspólnym sukcesie powtarzają zarówno ukraińskie jak i polskie media. Jest on szanowany i ma duże wpływy w UEFA. Potrafi załatwić prawie wszystko. EURO 2012 było jego pomysłem i wielkim wyzwaniem. W kuluarach mówiło się, że przekonywał członków komitetu wykonawczego do ostatniego dnia. Sam twierdzi, że o sukcesie Polski i Ukrainy zadecydowało wiele czynników. Według członka komitetu wykonawczego UEFA i FIFA duży wpływ miało to, że dysponujemy wspólnie dużym terytorium i rynkiem, a także przyjaźń obu krajów. Wpływ miała też obecność obu prezydentów Lecha Kaczyńskiego i Wiktora Juszczenki w Cardiff. Docenił też list wysłany przez Lecha Wałęse do Michale Platiniego. To wszystko z pomocą sportowców obu krajów m.in. Jerzego Dudka i Andrija Szewczenki pomogło nam odnieść ten sukces.
Dokumentacja przekonała, że obietnice inwestycyjne zostaną zrealizowane. Trudno nie zgodzić się Surkisem. Jest to wynik pracy wielu osób w Polsce i na Ukrainie. Z naszego punktu widzenia, dużą rolę odegrał prezes PZPN Michał Listkiewicz. Mimo nasilającego się konfliktu wokół PZPN pokazał, że potrafi powalczyć o największe cele. Wraz z ministrem sportu Tomaszem Lipcem, z którym jeszcze nie tak dawno stał po dwóch stronach barykady, zrobili wszystko, aby wygrać EURO 2012. Wspólne starania opłaciły się. Prezes Listkiewicz uważa to za największy sukces polskiej piłki w historii. Prosi jednak, aby jak najszybciej i wspólnymi siłami rozpocząć przygotowania do mistrzostw. Ponad podziałami powinny być realizowane plany pozwalające zorganizować tę imprezę jak najlepiej. Pomijając już zasługi wszystkich ludzi, powinniśmy rozpocząć budowę stadionów, autostrad i całej infrastruktury. Powtarzał też, że duża w tym zasługa prezesa Surkisa.